#1581245 26.08.2013 21:48:13
Z góry uprzedzam, że Nadia wyrusza na wyprawę, szukać przygód
NDM: Matko, jakie nudy - powiedziałam sama do siebie, będąc na łące. Jak mi się nie chciało siedzieć tak bezczynnie! W końcu postanowiłam, że przejdę się na Moczary. Ponoć to nowe, zakazane tereny. Trudno, niech se będą zakazane
Pokłusowałam w stronę Moczarów, mijając Daisy. Zauważyła na mojej twarzy podekscytowanie i zatrzymała mnie:
D: Gdzie się wybierasz?
NDM: Nie mogę się już nawet przejść? - prychnęłam
D: Nadi... - nie dokończyła, bo mnie już tam nie było. Już galopowałam przez cuchnące Moczary, szukając przygód.
Jednak nie zauważyłam, że przede mną było wielkie bagno i wpadłam do niego. Nie potrafiłam się wydostać, bo gdy tylko zrobiłam jeden ruch, bardziej się zapadałam. Ogarnęła mnie rozpacz. Jak moje łzy miałyby mi tu pomóc? Przecież one nie potrafią teleportować, a tylko taka moc by mi pomogła! Nawet żywioł ziemi nic by nie wskórał, a nawet gdyby nie miałam sił by go użyć. Do moich oczu napłynęły łzy, jednak nie te magiczne. Były to łzy smutku i żalu. Ostatni raz spróbowałam się wydostać, aż w końcu opadłam z sił.
Kiedy myślałam nad tym ile ja dni przeżyję w tym miejscu, poczułam, że coś mocno ciągnie mnie za grzywę. Ta siła pomagała, bo dzięki niej pomału wychodziłam z bagna. Kiedy w końcu ten ktoś mnie wyciągnął i puścił odwróciłam się i ujrzałam srebrnego konia. Od razu zobaczyłam coś, co przeraziło mnie nie na żarty. Dany koń na swoim łbie nosił ogłowie, co mogło oznaczać tylko jedno. Ludzie byli w pobliżu. Jeszcze nigdy nie czułam takiego strachu, nawet w błocie
EDS: Witaj, jestem Esmeralda de Sanguín
NDM: Ty... Tu są ludzie! - krzyknęłam, przerażona. ogier wywrócił oczami
EDS: Chodzi o to ogłowie? Och, proszę, daj to wytłumaczyć
Nic nie rozumiałam, więc siedziałam cicho
EDS: Więc w odległości 100 mil nie znajdziesz ani jednego człowieka. Czemu wyglądam tak jak wyglądam? No cóż... Urodziłem się w stadninie koni. Okazałem się tam bardzo mądrym i silnym koniem. Dodatkowo byłem bardzo szybki, więc wzięli mnie do zawodów. Wygrywałem naprawdę każde zawody, jeszcze nigdy nie przegrałem. Jednak koń z wiekiem się starzeje, prawda? W końcu osiągnąłem wiek 10 lat i nie byłem już taki jak kiedyś. Nie miałem już swojego miejsca wśród innych. Pewnej nocy, kiedy byłem na łące, uwiązany, usłyszałem czyjeś kroki. Po chwili usłyszałem tylko 2 strzały. Zlęknąłem się, jednak poczułem, że lina już mnie nie trzyma. Zrozumiałem, że jeden nabój przebił linę. Odbiegłem, przestraszony. W biegu poczułem straszny ból w prawej przedniej nodze. Właśnie w nią trafił drugi nabój. Od tamtego czasu mieszkałem w lesie nieopodal. Tam wyzdrowiałem i znów wróciłem do formy, pomimo mojego wieku. Wiem, wydaje się do bardzo dziwne, jednak jest to prawdą.
W końcu tamten las już mi się znudził i wyruszyłem szukać jakiegoś miejsca, gdzie mogłem poczuć się wolny. Niestety wkroczyłem na te bagna i nie umiałem stąd wyjść. Od tamtego czasu ratuję inne konie, które wpadają w to błoto.. - westchnął
NDM: Ile masz lat?
EDS: Dwadzieścia.
Zamurowało mnie. Jeszcze nigdy nie spotkałam tak starego konia. A iż był tak sędziwy musiał wiedzieć dużo
NDM: Wyglądasz na dużo mniej
EDS: Wiem. Czasem widzę swoje odbicie, w brudnych kałużach, ale widzę. I chyba moją jedyną mocą jest to, że nigdy nie zmienię wyglądu - westchnął
NDM: Ja bym z tego powodu się cieszyła
EDS: A ty? Co tutaj robisz?
NDM: Poszłam na bagna, bo chciałam odkryć jakąś przygodę. W moim stadzie są straszne nudy
EDS: Masz stado? Swoje własne
NDM: Nie, tylko tam należę. Jak chcesz, mogę ci pokazać je - uśmiechnęłam się promiennie
EDS: Byłbym wdzięczny. Jednak wątpię, żebym tam dołączył
NDM: Nie musisz. Możesz poznać konie ze stada i odejść. Jak chcesz - rozejrzałam się, szukając miejsca, z którego przyszłam
NDM: No pięknie... - warknęłam
EDS: Co?
NDM: Nie mam pojęcia skąd przyszłam. Zgubiłam się.
<Ciąg dalszy nastąpi>
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
NDM: Matko, jakie nudy - powiedziałam sama do siebie, będąc na łące. Jak mi się nie chciało siedzieć tak bezczynnie! W końcu postanowiłam, że przejdę się na Moczary. Ponoć to nowe, zakazane tereny. Trudno, niech se będą zakazane
Pokłusowałam w stronę Moczarów, mijając Daisy. Zauważyła na mojej twarzy podekscytowanie i zatrzymała mnie:
D: Gdzie się wybierasz?
NDM: Nie mogę się już nawet przejść? - prychnęłam
D: Nadi... - nie dokończyła, bo mnie już tam nie było. Już galopowałam przez cuchnące Moczary, szukając przygód.
Jednak nie zauważyłam, że przede mną było wielkie bagno i wpadłam do niego. Nie potrafiłam się wydostać, bo gdy tylko zrobiłam jeden ruch, bardziej się zapadałam. Ogarnęła mnie rozpacz. Jak moje łzy miałyby mi tu pomóc? Przecież one nie potrafią teleportować, a tylko taka moc by mi pomogła! Nawet żywioł ziemi nic by nie wskórał, a nawet gdyby nie miałam sił by go użyć. Do moich oczu napłynęły łzy, jednak nie te magiczne. Były to łzy smutku i żalu. Ostatni raz spróbowałam się wydostać, aż w końcu opadłam z sił.
Kiedy myślałam nad tym ile ja dni przeżyję w tym miejscu, poczułam, że coś mocno ciągnie mnie za grzywę. Ta siła pomagała, bo dzięki niej pomału wychodziłam z bagna. Kiedy w końcu ten ktoś mnie wyciągnął i puścił odwróciłam się i ujrzałam srebrnego konia. Od razu zobaczyłam coś, co przeraziło mnie nie na żarty. Dany koń na swoim łbie nosił ogłowie, co mogło oznaczać tylko jedno. Ludzie byli w pobliżu. Jeszcze nigdy nie czułam takiego strachu, nawet w błocie
EDS: Witaj, jestem Esmeralda de Sanguín
NDM: Ty... Tu są ludzie! - krzyknęłam, przerażona. ogier wywrócił oczami
EDS: Chodzi o to ogłowie? Och, proszę, daj to wytłumaczyć
Nic nie rozumiałam, więc siedziałam cicho
EDS: Więc w odległości 100 mil nie znajdziesz ani jednego człowieka. Czemu wyglądam tak jak wyglądam? No cóż... Urodziłem się w stadninie koni. Okazałem się tam bardzo mądrym i silnym koniem. Dodatkowo byłem bardzo szybki, więc wzięli mnie do zawodów. Wygrywałem naprawdę każde zawody, jeszcze nigdy nie przegrałem. Jednak koń z wiekiem się starzeje, prawda? W końcu osiągnąłem wiek 10 lat i nie byłem już taki jak kiedyś. Nie miałem już swojego miejsca wśród innych. Pewnej nocy, kiedy byłem na łące, uwiązany, usłyszałem czyjeś kroki. Po chwili usłyszałem tylko 2 strzały. Zlęknąłem się, jednak poczułem, że lina już mnie nie trzyma. Zrozumiałem, że jeden nabój przebił linę. Odbiegłem, przestraszony. W biegu poczułem straszny ból w prawej przedniej nodze. Właśnie w nią trafił drugi nabój. Od tamtego czasu mieszkałem w lesie nieopodal. Tam wyzdrowiałem i znów wróciłem do formy, pomimo mojego wieku. Wiem, wydaje się do bardzo dziwne, jednak jest to prawdą.
W końcu tamten las już mi się znudził i wyruszyłem szukać jakiegoś miejsca, gdzie mogłem poczuć się wolny. Niestety wkroczyłem na te bagna i nie umiałem stąd wyjść. Od tamtego czasu ratuję inne konie, które wpadają w to błoto.. - westchnął
NDM: Ile masz lat?
EDS: Dwadzieścia.
Zamurowało mnie. Jeszcze nigdy nie spotkałam tak starego konia. A iż był tak sędziwy musiał wiedzieć dużo
NDM: Wyglądasz na dużo mniej
EDS: Wiem. Czasem widzę swoje odbicie, w brudnych kałużach, ale widzę. I chyba moją jedyną mocą jest to, że nigdy nie zmienię wyglądu - westchnął
NDM: Ja bym z tego powodu się cieszyła
EDS: A ty? Co tutaj robisz?
NDM: Poszłam na bagna, bo chciałam odkryć jakąś przygodę. W moim stadzie są straszne nudy
EDS: Masz stado? Swoje własne
NDM: Nie, tylko tam należę. Jak chcesz, mogę ci pokazać je - uśmiechnęłam się promiennie
EDS: Byłbym wdzięczny. Jednak wątpię, żebym tam dołączył
NDM: Nie musisz. Możesz poznać konie ze stada i odejść. Jak chcesz - rozejrzałam się, szukając miejsca, z którego przyszłam
NDM: No pięknie... - warknęłam
EDS: Co?
NDM: Nie mam pojęcia skąd przyszłam. Zgubiłam się.
<Ciąg dalszy nastąpi>
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
wpis edytowany 26.08.2013 21:50:00
Admin widzi wszystko. Kiedy wychodzisz, z kim się spotykasz, kiedy idziesz spać...
~ Daisy
~ El Diablo
~ Sophie
~ El Shafire
~ Daisy
~ El Diablo
~ Sophie
~ El Shafire