Mroczny feniks zaczął pikować w naszą stronę. Przestraszona, zamknęłam oczy, gotowa na najgorsze. Jednak nie poczułam żadnego bólu. Otworzyłam oczy i ujrzałam, że Carlos zawzięcie walczy ze zwierzęciem. Od razu podbiegłam mu pomóc. Zaczęłam rzucać z niego kule z ognia. Niestety nic mu nie robiły.
W końcu uderzyłam przednimi kopytami o ziemię, a ta się rozstąpiła. Dałam znać Carlosowi, a ten wrzucił tam zwierzę. Zamknęłam ziemię, zabijając ptaka.
NDM: Co to było? - spytałam
C: Mroczny feniks chyba. Zresztą, nie znam się. - wzruszył ramionami
NDM: Ej... - nagle pobiegłam przed siebie. Byłam tego pewna. Mogłabym się o to założyć.
C: Nadia! - usłyszałam za sobą tętent Carlosa. Po chwili biegł u mojego boku.
NDM: Tak! To już niedaleko! - krzyknęłam szczęśliwa i przyspieszyłam. Ogier został w tyle.
C: Ale co? - powiedział z tyłu
NDM: Nasze stado! - mówiąc to, wbiegłam na łąkę, gdzie pasła się większość stada. Daisy, Kyarameru, El Diablo, Natalie, Hades... Och, jak ja za nimi tęskniłam!
D: Nadio? Carlos? Czemu jesteście tacy brudni? - zmarszczyła czoło
NDM: Och... Daisy! Kyar! Jak ja za wami tęskniłam!
K: A możemy prosić o wyjaśnienia czemu jesteście w takim stanie? - spojrzał na nas
NDM: Bo poszłam na Moczary, bo chciałam poszukać kogoś. Wtedy wpadłam w błoto i nie umiałam wrócić. - większość ominęłam.
ED: Nadio! Carlos! - od razu podbiegł do nas.
NDM: Co?
ED: Widzicie w jakim jesteście stanie? Nad Wodospad marsz! I macie się porządnie umyć. Potem przyjdźcie do mnie, to was opatrzę - po czym pobiegł do swojej groty. Westchnęłam i poszłam z moim towarzyszem nad Wodospad, gdzie wypluskaliśmy się w wodzie. Czyście poszliśmy do brata Carlosa, który opatrzył nasze rany. Właściwie wcale ich nie czułam. Może dlatego, że moja miłość do Carlosa była zbyt duża, abym odczuwała ból...
<Koniec>
W końcu uderzyłam przednimi kopytami o ziemię, a ta się rozstąpiła. Dałam znać Carlosowi, a ten wrzucił tam zwierzę. Zamknęłam ziemię, zabijając ptaka.
NDM: Co to było? - spytałam
C: Mroczny feniks chyba. Zresztą, nie znam się. - wzruszył ramionami
NDM: Ej... - nagle pobiegłam przed siebie. Byłam tego pewna. Mogłabym się o to założyć.
C: Nadia! - usłyszałam za sobą tętent Carlosa. Po chwili biegł u mojego boku.
NDM: Tak! To już niedaleko! - krzyknęłam szczęśliwa i przyspieszyłam. Ogier został w tyle.
C: Ale co? - powiedział z tyłu
NDM: Nasze stado! - mówiąc to, wbiegłam na łąkę, gdzie pasła się większość stada. Daisy, Kyarameru, El Diablo, Natalie, Hades... Och, jak ja za nimi tęskniłam!
D: Nadio? Carlos? Czemu jesteście tacy brudni? - zmarszczyła czoło
NDM: Och... Daisy! Kyar! Jak ja za wami tęskniłam!
K: A możemy prosić o wyjaśnienia czemu jesteście w takim stanie? - spojrzał na nas
NDM: Bo poszłam na Moczary, bo chciałam poszukać kogoś. Wtedy wpadłam w błoto i nie umiałam wrócić. - większość ominęłam.
ED: Nadio! Carlos! - od razu podbiegł do nas.
NDM: Co?
ED: Widzicie w jakim jesteście stanie? Nad Wodospad marsz! I macie się porządnie umyć. Potem przyjdźcie do mnie, to was opatrzę - po czym pobiegł do swojej groty. Westchnęłam i poszłam z moim towarzyszem nad Wodospad, gdzie wypluskaliśmy się w wodzie. Czyście poszliśmy do brata Carlosa, który opatrzył nasze rany. Właściwie wcale ich nie czułam. Może dlatego, że moja miłość do Carlosa była zbyt duża, abym odczuwała ból...
<Koniec>
Admin widzi wszystko. Kiedy wychodzisz, z kim się spotykasz, kiedy idziesz spać...
~ Daisy
~ El Diablo
~ Sophie
~ El Shafire
~ Daisy
~ El Diablo
~ Sophie
~ El Shafire