Czyli tak miałam skończyć? Zabita przez nieudanego partnera? Przez to, że nie chciałam być ukochaną 5 razy starszego ode mnie ogiera?
Już pomału zaczynało mi braknąć tchu, serce biło coraz wolniej. Portal wolno i boleśnie zabierał mi życie...
C: Zostaw ją! - krzyknął jakiś ogier. Rozejrzałam się i ujrzałam jasną sylwetkę. Zaczęła robić się coraz jaśniejsza, a blask mnie oślepiał. Po chwili wszystko zrobiło się białe, a ja padłam na ziemię.
~Długi czas potem
Obudziłam się na kolorowej polance, w wysokiej trawie. Czułam się już normalnie, moje serce biło w zwykłym tempie. Podniosłam łeb, aby zobaczyć mojego wybawcę.
C: Oszczędzaj siły - głos doszedł z mojego boku. Spojrzałam się w tamtą stronę i ujrzałam, że u mojego boku leżał siwy ogier. Poznałam w nim mojego bohatera oraz Carlosa, syna Daisy i Trevora.
NDM: Ty mnie uratowałeś? - chciałam się upewnić
C: Co to był za koleś? Przecież nie należał do naszego stada! - uniknął odpowiedzi na moje pytanie
NDM: Nazywał się Esmeralda de Sanguín...
C: On miał ogłowie, nie?
NDM: Tak. Kiedyś uciekł od ludzi i mu zostało.
C: Co ty z nim robiłaś? Czemu chciał cię zabić?
NDM: Bo poszłam na Moczary, tak po prostu z nudów. Wpadłam wtedy w jakieś bagno i on mnie uratował.. Wtedy umiałam określić drogi powrotnej, więc poszliśmy przed siebie. Tam znaleźliśmy tą łąkę. Potem poszedł po taki pomarańczowy kwiat z motylami i powiedział, że chce zostać moim partnerem. Odmówiłam mu, bo miał chyba 15 lat. Ten się wściekł i chciał mnie zabić... A ty... Co z nim zrobiłeś?
C: Odesłałem do miejsca, gdzie powinien trafić już dawno temu.
NDM: To znaczy?
C: Do nieba, a raczej piekła, że chciał zabić taką klacz, jak ty - uśmiechnął się do mnie
NDM: Ech... Nawet go polubiłam, ale jak mi z tym wyskoczył - przewróciłam oczami i zachichotałam, po czym próbowałam wstać
C: Już odpoczęłaś?
NDM: Nie, ale mam na to swoje sposoby. - uśmiechnęłam się tajemniczo - Obraź mnie
C: Słucham? - spojrzał na mnie zdziwiony
NDM: Obraź mnie. Już!
C: Po co?
NDM: Zobaczysz. Teraz mnie obraź!
C: Nie umiem! Jesteś za ładna! - zażartował
NDM: Skoro tak. - westchnęłam i podeszłam do najbliższego głazu. Ogier patrzył na mnie uważnie.
Podniosłam jedną nogę wysoko i mocno uderzyłam o kamień. Pękła kość, a w moich oczach pojawiły się łzy bólu. Zaczęły spływać na ranne kopyto, cieknąc mi po pysku, nogach. Po chwili biegłam jak nigdy, byłam wiele szybsza od Carlosa.
Nie mógł uwierzyć w moją moc, był nią wyraźnie zachwycony. Jednak kiedy spytałam się, skąd przeszedł, spoważniał. Także nie miał pojęcia jak wrócić.
Czyli nie byłam sama na tych Moczarach...
<Ciąg dalszy nastąpi>
Już pomału zaczynało mi braknąć tchu, serce biło coraz wolniej. Portal wolno i boleśnie zabierał mi życie...
C: Zostaw ją! - krzyknął jakiś ogier. Rozejrzałam się i ujrzałam jasną sylwetkę. Zaczęła robić się coraz jaśniejsza, a blask mnie oślepiał. Po chwili wszystko zrobiło się białe, a ja padłam na ziemię.
~Długi czas potem
Obudziłam się na kolorowej polance, w wysokiej trawie. Czułam się już normalnie, moje serce biło w zwykłym tempie. Podniosłam łeb, aby zobaczyć mojego wybawcę.
C: Oszczędzaj siły - głos doszedł z mojego boku. Spojrzałam się w tamtą stronę i ujrzałam, że u mojego boku leżał siwy ogier. Poznałam w nim mojego bohatera oraz Carlosa, syna Daisy i Trevora.
NDM: Ty mnie uratowałeś? - chciałam się upewnić
C: Co to był za koleś? Przecież nie należał do naszego stada! - uniknął odpowiedzi na moje pytanie
NDM: Nazywał się Esmeralda de Sanguín...
C: On miał ogłowie, nie?
NDM: Tak. Kiedyś uciekł od ludzi i mu zostało.
C: Co ty z nim robiłaś? Czemu chciał cię zabić?
NDM: Bo poszłam na Moczary, tak po prostu z nudów. Wpadłam wtedy w jakieś bagno i on mnie uratował.. Wtedy umiałam określić drogi powrotnej, więc poszliśmy przed siebie. Tam znaleźliśmy tą łąkę. Potem poszedł po taki pomarańczowy kwiat z motylami i powiedział, że chce zostać moim partnerem. Odmówiłam mu, bo miał chyba 15 lat. Ten się wściekł i chciał mnie zabić... A ty... Co z nim zrobiłeś?
C: Odesłałem do miejsca, gdzie powinien trafić już dawno temu.
NDM: To znaczy?
C: Do nieba, a raczej piekła, że chciał zabić taką klacz, jak ty - uśmiechnął się do mnie
NDM: Ech... Nawet go polubiłam, ale jak mi z tym wyskoczył - przewróciłam oczami i zachichotałam, po czym próbowałam wstać
C: Już odpoczęłaś?
NDM: Nie, ale mam na to swoje sposoby. - uśmiechnęłam się tajemniczo - Obraź mnie
C: Słucham? - spojrzał na mnie zdziwiony
NDM: Obraź mnie. Już!
C: Po co?
NDM: Zobaczysz. Teraz mnie obraź!
C: Nie umiem! Jesteś za ładna! - zażartował
NDM: Skoro tak. - westchnęłam i podeszłam do najbliższego głazu. Ogier patrzył na mnie uważnie.
Podniosłam jedną nogę wysoko i mocno uderzyłam o kamień. Pękła kość, a w moich oczach pojawiły się łzy bólu. Zaczęły spływać na ranne kopyto, cieknąc mi po pysku, nogach. Po chwili biegłam jak nigdy, byłam wiele szybsza od Carlosa.
Nie mógł uwierzyć w moją moc, był nią wyraźnie zachwycony. Jednak kiedy spytałam się, skąd przeszedł, spoważniał. Także nie miał pojęcia jak wrócić.
Czyli nie byłam sama na tych Moczarach...
<Ciąg dalszy nastąpi>
Admin widzi wszystko. Kiedy wychodzisz, z kim się spotykasz, kiedy idziesz spać...
~ Daisy
~ El Diablo
~ Sophie
~ El Shafire
~ Daisy
~ El Diablo
~ Sophie
~ El Shafire