#1579388 24.08.2013 18:56:39
Cały czas nienawidziłam swojego ojca. Jak on mógł zrobić coś tak ohydnego?! Och, gdybym tylko mogła cofnąć czas. Owszem, przez to na świecie nie byłoby mnie i Carlosa, jednak Dai i Kyar byliby nadal szczęśliwą parą. Nie potrafiłam spojrzeć sobie w oczy, a gdy tylko pomyślałam o Trevorze, robiło mi się niedobrze.
Chodziłam po swoim zakątku. Był to mały gaj, którego nikt nie znał. Zawsze, jako źrebak, wymykałam się tam, a nikt nigdy tego nie zauważył. Nie wiedząc czemu, teraz znów Diablo, z którym spędzałam czasem czas, też nie skapnął się, że nie ma mnie u jego boku. Było to dziwne, bo przecież miał bardzo dobry słuch, a mojego tętentu nigdy jeszcze nie usłyszał.
Kiedy szłam, poczułam straszliwy ból w okolicach kręgosłupa i karku. Odwróciłam łeb i ujrzałam, że to puma wbijała pazury w moje ciało. Zrzuciłam ją jednym ruchem, a kiedy nasze oczy się spotkały puma znieruchomiała. Nie wiedziałam o co chodzi, ale chciałam ją zabić. Byłam wściekła, nie tyle na nią co na siebie, że nie zauważyłam jej. Moja wściekłość przemieniła się w furię. Zaryłam kopytem ziemię i już miałam ruszyć do ataku, ale nagle pod moją ofiarą pojawiła się jakaś czarna dziura. Wyglądała jak portal. Puma przeraziła się, jednak po chwili leżała na ziemi trupem. Nie miałam pojęcia co się stało. Kiedy miałam się zacząć nad tym zastanawiać, mój kark po raz kolejny przeszył ostry ból. Przypomniało mi się, że jestem ciężko ranna, bo w czasie ataku na zwierzę wcale go nie czułam. Położyłam się, sycząc z bólu. Byłam bardzo słaba i zmęczona, więc zasnęłam, mając nadzieję, że ktoś mnie znajdzie. Niestety kiedy się obudziłam, nadal byłam w gaju. Jednak bólu już nie czułam. Spojrzałam na mój kark i zauważyłam, że nie miałam już żadnej blizny! Nigdzie nie było nawet zadraśnięcia, nawet kropli krwi.
Byłam wstrząśnięta tymi dziwnymi wydarzeniami - najpierw nikt nie zauważa, że znikam, potem unieruchamiam pumę, następnie pod nią pojawia się jakiś portal, a na koniec znikąd jestem cała i zdrowa!
Pobiegłam do mamy i spytałam się jej o co chodzi. Ona tylko uśmiechnęła się i powiedziała:
D: Och, RiRi, po prostu odkrywasz moce. To, że Diablo nie słyszy jak chodzisz, to bezszelestny chód, kiedy puma przestała się ruszać, unieruchomiłaś ją wzrokiem, a ten portal to był piekielny gniew, który wysysa życie i wysyła do piekieł. A po zabiciu kota, kiedy spałaś, odezwała się kolejna moc czyli leczenie.
Dq: Jak to? Aż tyle tych mocy?
D: Owszem, troszkę ich masz. No cóż, ja na twoim miejscu bym się cieszyła. Nie są to codzienne moce, szczególnie piekielny gniew, córeczko
Dq: Ale... Ja nie umiem nad tym panować! Przecież jeśli tylko spojrzę ci w oczy, już jesteś nieruchoma!
D: Nad tym da się zapanować. Wystarczy tylko się poduczyć. Uwierz, w twoim wieku miałam podobny problem. Tylko, że ja zabijałam wzrokiem - westchnęła
Dq: Jak ci się udało nad tym zapanować?
D: To nie było łatwe. Zdradzę ci w sekrecie, że kiedy raz się wkurzyłam na mojego brata, to... Może powiem tak-miałam duży szlaban - spuściła łeb. Przełknęłam ślinę. W końcu i ja miałam moc, którą mogłam zabić i to chyba nie była za miła śmierć.
Dq: Mamo, proszę pomóż mi nauczyć się panować nad sobą
D: Och, Dari, ja tego nie umiem. Idź do Chanel lub Diabla, może oni ci pomogą... - powiedziała i pocałowała mnie w czoło. Mimowolnie się uśmiechnęłam, pożegnałam z matką i pobiegłam przez las. Kiedy rozmyślałam nad tym, jak będą wyglądały moje "lekcje", wpadłam na jakiegoś konia. Bałam się na niego spojrzeć, jednak wyczułam, że był to ogier, ponieważ jego ciało było twardsze od ciała klaczy.
<Dokończy jakiś ogier?>
Chodziłam po swoim zakątku. Był to mały gaj, którego nikt nie znał. Zawsze, jako źrebak, wymykałam się tam, a nikt nigdy tego nie zauważył. Nie wiedząc czemu, teraz znów Diablo, z którym spędzałam czasem czas, też nie skapnął się, że nie ma mnie u jego boku. Było to dziwne, bo przecież miał bardzo dobry słuch, a mojego tętentu nigdy jeszcze nie usłyszał.
Kiedy szłam, poczułam straszliwy ból w okolicach kręgosłupa i karku. Odwróciłam łeb i ujrzałam, że to puma wbijała pazury w moje ciało. Zrzuciłam ją jednym ruchem, a kiedy nasze oczy się spotkały puma znieruchomiała. Nie wiedziałam o co chodzi, ale chciałam ją zabić. Byłam wściekła, nie tyle na nią co na siebie, że nie zauważyłam jej. Moja wściekłość przemieniła się w furię. Zaryłam kopytem ziemię i już miałam ruszyć do ataku, ale nagle pod moją ofiarą pojawiła się jakaś czarna dziura. Wyglądała jak portal. Puma przeraziła się, jednak po chwili leżała na ziemi trupem. Nie miałam pojęcia co się stało. Kiedy miałam się zacząć nad tym zastanawiać, mój kark po raz kolejny przeszył ostry ból. Przypomniało mi się, że jestem ciężko ranna, bo w czasie ataku na zwierzę wcale go nie czułam. Położyłam się, sycząc z bólu. Byłam bardzo słaba i zmęczona, więc zasnęłam, mając nadzieję, że ktoś mnie znajdzie. Niestety kiedy się obudziłam, nadal byłam w gaju. Jednak bólu już nie czułam. Spojrzałam na mój kark i zauważyłam, że nie miałam już żadnej blizny! Nigdzie nie było nawet zadraśnięcia, nawet kropli krwi.
Byłam wstrząśnięta tymi dziwnymi wydarzeniami - najpierw nikt nie zauważa, że znikam, potem unieruchamiam pumę, następnie pod nią pojawia się jakiś portal, a na koniec znikąd jestem cała i zdrowa!
Pobiegłam do mamy i spytałam się jej o co chodzi. Ona tylko uśmiechnęła się i powiedziała:
D: Och, RiRi, po prostu odkrywasz moce. To, że Diablo nie słyszy jak chodzisz, to bezszelestny chód, kiedy puma przestała się ruszać, unieruchomiłaś ją wzrokiem, a ten portal to był piekielny gniew, który wysysa życie i wysyła do piekieł. A po zabiciu kota, kiedy spałaś, odezwała się kolejna moc czyli leczenie.
Dq: Jak to? Aż tyle tych mocy?
D: Owszem, troszkę ich masz. No cóż, ja na twoim miejscu bym się cieszyła. Nie są to codzienne moce, szczególnie piekielny gniew, córeczko
Dq: Ale... Ja nie umiem nad tym panować! Przecież jeśli tylko spojrzę ci w oczy, już jesteś nieruchoma!
D: Nad tym da się zapanować. Wystarczy tylko się poduczyć. Uwierz, w twoim wieku miałam podobny problem. Tylko, że ja zabijałam wzrokiem - westchnęła
Dq: Jak ci się udało nad tym zapanować?
D: To nie było łatwe. Zdradzę ci w sekrecie, że kiedy raz się wkurzyłam na mojego brata, to... Może powiem tak-miałam duży szlaban - spuściła łeb. Przełknęłam ślinę. W końcu i ja miałam moc, którą mogłam zabić i to chyba nie była za miła śmierć.
Dq: Mamo, proszę pomóż mi nauczyć się panować nad sobą
D: Och, Dari, ja tego nie umiem. Idź do Chanel lub Diabla, może oni ci pomogą... - powiedziała i pocałowała mnie w czoło. Mimowolnie się uśmiechnęłam, pożegnałam z matką i pobiegłam przez las. Kiedy rozmyślałam nad tym, jak będą wyglądały moje "lekcje", wpadłam na jakiegoś konia. Bałam się na niego spojrzeć, jednak wyczułam, że był to ogier, ponieważ jego ciało było twardsze od ciała klaczy.
<Dokończy jakiś ogier?>
Admin widzi wszystko. Kiedy wychodzisz, z kim się spotykasz, kiedy idziesz spać...
~ Daisy
~ El Diablo
~ Sophie
~ El Shafire
~ Daisy
~ El Diablo
~ Sophie
~ El Shafire