#1552137 27.07.2013 14:15:21
Chodziłam po lesie, znudzona. Nie miałam co robić, nigdzie nie widziałam Kyara. Och, jak ja za nim tęskniłam! Gdzie on się podziewał?
Kiedy tak szłam, potknęłam się o korzeń. Wywróciłam się w stertę liści. Zaśmiałam się, ale gdy mój śmiech rozniósł się po lesie niebo pociemniało, a w niebo wzbiły się nietoperze. Sierść zjeżyła mi się na karku, gdyż nienawidziłam tych stworzeń. Jednak nie tym się naprawdę przeraziłam.
Do moich czułych uszu dobiegł tętent kopyt. Wydawały się one takie delikatne, prawie ich nie było słychać. Poznałam, że był to pegaz, pewnie Espana. No i miałam rację, bo po chwili zza krzaków wybiegł biały pegaz. Jednak to nie była nasza przyjaciółka... Owszem, był to biały pegaz podobny do niej, jednak wiedziałam, że to nie ona przez oczy zwierzęcia. Były one czarne, puste. Espana miała je niebieskie, często zamglone. Dodatkowo przybysz miał na prawym boku głęboką ranę.
D: Kim jesteś? - spytałam
E: Mam na imię Esariye i zaraz cię zabiję - powiedziała głębokim głosem. W jej głosie było coś, co przyprawiało o dreszczu
D: Co tutaj robisz?! - krzyknęłam, jednak klacz już gotowała się do egzekucji. Pokazała ostre kły, przez co pomyślałam o wilku przygotowującym się do ataku. W Esariye było coś z wilka...
Zamknęłam oczy, gotowa na śmierć. Jednak bólu cały czas nie czułam. Zamiast tego dosłyszałam odgłosy łamanej kości, więc szybko otworzyłam oczy. Ujrzałam Kyara dzielnie walczącego z pegazem! Trzask łamanej kości pochodził od przedniej nogi mojego ukochanego. Jednak on nadal się nie poddawał, walczył o nasze życia.
Po chwili zza krzaków wybiegła kolejna biała klacz. Teraz byłam pewna, że to Espana, bo po chwili rozwinęła skrzydła
Ep: Esariye! Zostaw ich! - krzyknęłam, po czym stanęła dęba, przy czym rozwinęła skrzydła. W tej pozycji wyglądała naprawdę groźnie. Espana odwróciła na chwilę uwagę walczącej dwójki, a biała klacz spojrzała na nią. Esariye zrobiła wielkie oczy i podeszła do Espany, porzucając Kyara. Ujrzałam, że nic mu nie było, oprócz chorej nogi. Przynajmniej tyle ran dostrzegły moje oczy.
Ep: Esariye, wiem że szukasz mnie. Wiem, że chcesz się na mnie zemścić za to co ci zrobiłam... - powiedziała, patrząc klaczy w oczy - Teraz... Teraz masz okazję, siostro
...Ciąg dalszy nastąpi...
Kiedy tak szłam, potknęłam się o korzeń. Wywróciłam się w stertę liści. Zaśmiałam się, ale gdy mój śmiech rozniósł się po lesie niebo pociemniało, a w niebo wzbiły się nietoperze. Sierść zjeżyła mi się na karku, gdyż nienawidziłam tych stworzeń. Jednak nie tym się naprawdę przeraziłam.
Do moich czułych uszu dobiegł tętent kopyt. Wydawały się one takie delikatne, prawie ich nie było słychać. Poznałam, że był to pegaz, pewnie Espana. No i miałam rację, bo po chwili zza krzaków wybiegł biały pegaz. Jednak to nie była nasza przyjaciółka... Owszem, był to biały pegaz podobny do niej, jednak wiedziałam, że to nie ona przez oczy zwierzęcia. Były one czarne, puste. Espana miała je niebieskie, często zamglone. Dodatkowo przybysz miał na prawym boku głęboką ranę.
D: Kim jesteś? - spytałam
E: Mam na imię Esariye i zaraz cię zabiję - powiedziała głębokim głosem. W jej głosie było coś, co przyprawiało o dreszczu
D: Co tutaj robisz?! - krzyknęłam, jednak klacz już gotowała się do egzekucji. Pokazała ostre kły, przez co pomyślałam o wilku przygotowującym się do ataku. W Esariye było coś z wilka...
Zamknęłam oczy, gotowa na śmierć. Jednak bólu cały czas nie czułam. Zamiast tego dosłyszałam odgłosy łamanej kości, więc szybko otworzyłam oczy. Ujrzałam Kyara dzielnie walczącego z pegazem! Trzask łamanej kości pochodził od przedniej nogi mojego ukochanego. Jednak on nadal się nie poddawał, walczył o nasze życia.
Po chwili zza krzaków wybiegła kolejna biała klacz. Teraz byłam pewna, że to Espana, bo po chwili rozwinęła skrzydła
Ep: Esariye! Zostaw ich! - krzyknęłam, po czym stanęła dęba, przy czym rozwinęła skrzydła. W tej pozycji wyglądała naprawdę groźnie. Espana odwróciła na chwilę uwagę walczącej dwójki, a biała klacz spojrzała na nią. Esariye zrobiła wielkie oczy i podeszła do Espany, porzucając Kyara. Ujrzałam, że nic mu nie było, oprócz chorej nogi. Przynajmniej tyle ran dostrzegły moje oczy.
Ep: Esariye, wiem że szukasz mnie. Wiem, że chcesz się na mnie zemścić za to co ci zrobiłam... - powiedziała, patrząc klaczy w oczy - Teraz... Teraz masz okazję, siostro
...Ciąg dalszy nastąpi...
Admin widzi wszystko. Kiedy wychodzisz, z kim się spotykasz, kiedy idziesz spać...
~ Daisy
~ El Diablo
~ Sophie
~ El Shafire
~ Daisy
~ El Diablo
~ Sophie
~ El Shafire