Spacerowałem po terenach mojego nowego stada. Trochę się już tutaj zaaklimatyzowałem, lecz nie do końca. Znałem tylko Daisy i Kyara. Reszta koni patrzyła na mnie z niechęcią, jakbym był jakiś zły. W prawdzie mogłem podejść i spytać się o co im chodzi, lecz po co? Nie obchodzi mnie ich zdanie... - westchnąłem do siebie i poszedłem coś zjeść. Tereny stada były wyjątkowe... tam morze a tu za chwilę góry. Pięknie!
Wtem ujrzałem cudowną karą klacz pasącą się samotnie. Podszedłem do niej i ukłoniłem się.
T: Witaj, jestem Toxic. Czy mogę się dołączyć?
I: Taaa... - powiedziała od niechcenia.
T: Jak Cię zwą piękna istoto?
I: Isabell.
T: Ohh... czy coś się gryzie? - spytałem z troską.
<Isa?>
Wtem ujrzałem cudowną karą klacz pasącą się samotnie. Podszedłem do niej i ukłoniłem się.
T: Witaj, jestem Toxic. Czy mogę się dołączyć?
I: Taaa... - powiedziała od niechcenia.
T: Jak Cię zwą piękna istoto?
I: Isabell.
T: Ohh... czy coś się gryzie? - spytałem z troską.
<Isa?>
