NF: Wiesz, wcale nie jesteś taka głupia.
Uśmiechnąłem się lekko. Odwzajemniła uśmiech.
S: Dzięki.
Mrugnąłem do niej. Wciąż szedłem dalej. Byliśmy już prawie w lesie. Szliśmy nadal milcząc, aż wreszcie przerwałem ciszę. Za bardzo mi ciążyła.
NF: Może mogłabyś mi kogoś przedstawić.
S: Okey, chodź.
Przystanąłem, żeby puścić ją przodem. Przeszła koło mnie i ruszyła przed siebie. Przystanęła kilka metrów dalej i obróciła się.
S: No co jest? Nie idziesz?
NF: No dobra.
Ruszyłem niepewnym krokiem, zaśmiała się cicho, obróciła i ruszyła.
<Sophie?>
Uśmiechnąłem się lekko. Odwzajemniła uśmiech.
S: Dzięki.
Mrugnąłem do niej. Wciąż szedłem dalej. Byliśmy już prawie w lesie. Szliśmy nadal milcząc, aż wreszcie przerwałem ciszę. Za bardzo mi ciążyła.
NF: Może mogłabyś mi kogoś przedstawić.
S: Okey, chodź.
Przystanąłem, żeby puścić ją przodem. Przeszła koło mnie i ruszyła przed siebie. Przystanęła kilka metrów dalej i obróciła się.
S: No co jest? Nie idziesz?
NF: No dobra.
Ruszyłem niepewnym krokiem, zaśmiała się cicho, obróciła i ruszyła.
<Sophie?>