K: No widzisz? Teraz to sama mnie wychwalasz. - wyszczerzyłem zęby.
R: Pfy! - prychnęła.
K: Oj tam, oj tam. Cały czas taka podenerwowana a ja tylko się zaprzyjaźnić chce... - zrobiłem maślane oczy.
R: Cóż, to nie moja wina że taka już jestem! - krzyknęła.
K: W sumie racja. - skinąłem smutnawo głową. - Nie będę cię już wkurzać, żegnaj.
R: Ej! Co właśnie powiedziałeś? - zrobiła wielkie oczy.
K: Dobrze słyszałaś, pa. - odszedłem od zdziwionej klaczy i poszedłem do groty gdzie zastałem Daisy. - Witaj kochanie.
D: Witaj. - cmoknęła mnie w polik. - Jak się czujesz?
K: Dobrze, a Ty?
<Dai?>
R: Pfy! - prychnęła.
K: Oj tam, oj tam. Cały czas taka podenerwowana a ja tylko się zaprzyjaźnić chce... - zrobiłem maślane oczy.
R: Cóż, to nie moja wina że taka już jestem! - krzyknęła.
K: W sumie racja. - skinąłem smutnawo głową. - Nie będę cię już wkurzać, żegnaj.
R: Ej! Co właśnie powiedziałeś? - zrobiła wielkie oczy.
K: Dobrze słyszałaś, pa. - odszedłem od zdziwionej klaczy i poszedłem do groty gdzie zastałem Daisy. - Witaj kochanie.
D: Witaj. - cmoknęła mnie w polik. - Jak się czujesz?
K: Dobrze, a Ty?
<Dai?>