D: Gdzie byłaś? Martwiłam się - spojrzałam na córkę
Dq: Poznałam nowego! - uśmiechnęła się.
D: Cieszę się. Dołączył tutaj?
Dq: Nie bo on... On ma własne stado i okazało się, że Górska Łąka także jest jego...
D: Przecież ja mam ją od kilku lat! - uniosłam się, zła.
Dq: Bo nie wiedział o naszym istnieniu. Wynegocjowałam z nim, że to będzie nasz wspólny teren. - uśmiechnęła się do mnie.
D: No mam nadzieję. - wzięłam głęboki wdech, aby się uspokoić.
D: Może mi go przedstawisz? - poprosiłam.
Dq: Jasne! - uśmiechnęła się, po czym pobiegła znów na Górską Łąkę. Zastałam tam grupkę koni. Nikogo nie znałam, chociaż kilka koni było podobnych do członków mojego stada. Podeszłam do ogiera, który uśmiechał się do mojej córki i zapytałam:
D: Jestem Daisy, przywódczyni Stada z Lazurowego Wybrzeża. Ty jesteś zapewne nowym przyjacielem Dari? - uniosłam brew.
Vq: Tak. Miło mi panią poznać, jestem Vequendé. - ukłonił się nisko przede mną. Uśmiechnęłam się do niego i dałam mu znać, żeby się wyprostował, co oczywiście zrobił.
D: Do jakiego stada należysz? - zapytałam.
Vq: Moje skromne stado zwie się Karej Róży.
D: Z jakiej to racji? - uniosłam brew.
Vq: Moja matka była karą klaczą imieniem Róża. - uśmiechnął się szarmancko.
D: Bardzo ładna nazwa. - odwzajemniłam uśmiech promiennie.
Vq: Dziękuję i wzajemnie.
D: Córka mówiła mi, że te góry i łąka należy także do was. Czy to prawda?
Vq: Nie ufa pani własnej córce? - zaśmiał się, a ja mimowolnie się zarumieniłam. Zauważyłam, że Dari zrobiło się głupio.
D: Wierzę, ale nie mogę uwierzyć, że jakieś stado oprócz naszego jest na tutejszych terenach, dodatkowo od niedawna, myśląc, że są to niezamieszkałe miejsca. Nie chcę was oczywiście obrazić.
Vq: Ależ nie obraża nas pani! Chwilka... Santiago! - zawołał do bułanego ogiera. Ten podszedł do nas, przyglądając mi się uważnie.
Vq: Sant, poznaj proszę Daisy, przywódczynię Stada z Lazurowego Wybrzeża. Dzielimy z nimi tą piękną łąkę oraz góry!
St: Jak to "dzielimy"? - uniósł brew, patrząc to na mnie to na Dari.
Vq: Dowiedziałem się dzisiaj, że te miejsce należy do jej stada, które jest tu od kilku lat. Że ich nie zauważyliśmy, prawda? - westchnął, zdumiony.
St: Taaa... - nie był tym zbytnio zainteresowany.
Vq: Sant, co jest z tobą? Ech... Daisy, Daiquiri, poznajcie Santiago, Betę w moim stadzie. - zwrócił się do nas.
D: Miło mi. - uśmiechnęłam się promiennie do bułanego ogiera, ale ten tylko posłał mi kilka błyskawic wzrokiem.
<Dari?>
Dq: Poznałam nowego! - uśmiechnęła się.
D: Cieszę się. Dołączył tutaj?
Dq: Nie bo on... On ma własne stado i okazało się, że Górska Łąka także jest jego...
D: Przecież ja mam ją od kilku lat! - uniosłam się, zła.
Dq: Bo nie wiedział o naszym istnieniu. Wynegocjowałam z nim, że to będzie nasz wspólny teren. - uśmiechnęła się do mnie.
D: No mam nadzieję. - wzięłam głęboki wdech, aby się uspokoić.
D: Może mi go przedstawisz? - poprosiłam.
Dq: Jasne! - uśmiechnęła się, po czym pobiegła znów na Górską Łąkę. Zastałam tam grupkę koni. Nikogo nie znałam, chociaż kilka koni było podobnych do członków mojego stada. Podeszłam do ogiera, który uśmiechał się do mojej córki i zapytałam:
D: Jestem Daisy, przywódczyni Stada z Lazurowego Wybrzeża. Ty jesteś zapewne nowym przyjacielem Dari? - uniosłam brew.
Vq: Tak. Miło mi panią poznać, jestem Vequendé. - ukłonił się nisko przede mną. Uśmiechnęłam się do niego i dałam mu znać, żeby się wyprostował, co oczywiście zrobił.
D: Do jakiego stada należysz? - zapytałam.
Vq: Moje skromne stado zwie się Karej Róży.
D: Z jakiej to racji? - uniosłam brew.
Vq: Moja matka była karą klaczą imieniem Róża. - uśmiechnął się szarmancko.
D: Bardzo ładna nazwa. - odwzajemniłam uśmiech promiennie.
Vq: Dziękuję i wzajemnie.
D: Córka mówiła mi, że te góry i łąka należy także do was. Czy to prawda?
Vq: Nie ufa pani własnej córce? - zaśmiał się, a ja mimowolnie się zarumieniłam. Zauważyłam, że Dari zrobiło się głupio.
D: Wierzę, ale nie mogę uwierzyć, że jakieś stado oprócz naszego jest na tutejszych terenach, dodatkowo od niedawna, myśląc, że są to niezamieszkałe miejsca. Nie chcę was oczywiście obrazić.
Vq: Ależ nie obraża nas pani! Chwilka... Santiago! - zawołał do bułanego ogiera. Ten podszedł do nas, przyglądając mi się uważnie.
Vq: Sant, poznaj proszę Daisy, przywódczynię Stada z Lazurowego Wybrzeża. Dzielimy z nimi tą piękną łąkę oraz góry!
St: Jak to "dzielimy"? - uniósł brew, patrząc to na mnie to na Dari.
Vq: Dowiedziałem się dzisiaj, że te miejsce należy do jej stada, które jest tu od kilku lat. Że ich nie zauważyliśmy, prawda? - westchnął, zdumiony.
St: Taaa... - nie był tym zbytnio zainteresowany.
Vq: Sant, co jest z tobą? Ech... Daisy, Daiquiri, poznajcie Santiago, Betę w moim stadzie. - zwrócił się do nas.
D: Miło mi. - uśmiechnęłam się promiennie do bułanego ogiera, ale ten tylko posłał mi kilka błyskawic wzrokiem.
<Dari?>
Admin widzi wszystko. Kiedy wychodzisz, z kim się spotykasz, kiedy idziesz spać...
~ Daisy
~ El Diablo
~ Sophie
~ El Shafire
~ Daisy
~ El Diablo
~ Sophie
~ El Shafire