Bardzo dobrze czuje się w nowym stadzie. Chcę poznać inncych członków stada. I chcę poznać moją wybawicielkę.
Ale zacznę od początku. Daisy pokazała mi bardzo ładną, czystą jaskinie. Lecz czegoś mi w niej brakowało. Kwiatów. Od źrebaka jestem taki, że ozdób nigdy za wiele. Uwielbiam cudowną woń kwiatów, ich kształt a nawet smak. Zacząłem ozdabiać moją jaskinię, najpierw poszłem do Japońskiego Ogrodu. Wziełem duży, wiklinowy kosz. Do którego chciałem nazbierać rośliny. Nagle zobaczyłem piękne róże, nazrywałem kilka. Były czerwone jak krew. Stokrotki. No i jeszcze tulipanki. Kłusowałem sobie po ogrodzie, aż nagle zobaczyłem kasztanową klacz w świetle słońca, między krzewami Złotlina Japońskiego.
Klacz, nie patrzyła na mnie.
Spojrzałem na nią i zacząłem kopać kopytem w trawie. Klacz zignorowała to.
Parsknęła.
Swoimi płynnymi ruchami wyszła z pomiędzy zarośli. Podbiegłem do niej.
Z: Cześć...... aaaaaa - nie wychamowałem i wpadłem na nią.
Otrzepała się.
P: Uważaj!
Z: Sorki.....
Spojrzałem na nią.
P: Co?!
Z: Princess?
P: Nie, alfa Daisy - powiedziała ironicznym tonem
Z: To ja, Zenit.
P: I co?!
Z: To, że chciałem ci podziękować.
Parsknęła.
P: Coś jeszcze?
Z: Tak, chcę cię poznać.
< Princess?>
Ale zacznę od początku. Daisy pokazała mi bardzo ładną, czystą jaskinie. Lecz czegoś mi w niej brakowało. Kwiatów. Od źrebaka jestem taki, że ozdób nigdy za wiele. Uwielbiam cudowną woń kwiatów, ich kształt a nawet smak. Zacząłem ozdabiać moją jaskinię, najpierw poszłem do Japońskiego Ogrodu. Wziełem duży, wiklinowy kosz. Do którego chciałem nazbierać rośliny. Nagle zobaczyłem piękne róże, nazrywałem kilka. Były czerwone jak krew. Stokrotki. No i jeszcze tulipanki. Kłusowałem sobie po ogrodzie, aż nagle zobaczyłem kasztanową klacz w świetle słońca, między krzewami Złotlina Japońskiego.
Klacz, nie patrzyła na mnie.
Spojrzałem na nią i zacząłem kopać kopytem w trawie. Klacz zignorowała to.
Parsknęła.
Swoimi płynnymi ruchami wyszła z pomiędzy zarośli. Podbiegłem do niej.
Z: Cześć...... aaaaaa - nie wychamowałem i wpadłem na nią.
Otrzepała się.
P: Uważaj!
Z: Sorki.....
Spojrzałem na nią.
P: Co?!
Z: Princess?
P: Nie, alfa Daisy - powiedziała ironicznym tonem
Z: To ja, Zenit.
P: I co?!
Z: To, że chciałem ci podziękować.
Parsknęła.
P: Coś jeszcze?
Z: Tak, chcę cię poznać.
< Princess?>