S: Dużo nad tym myślałam i... - wzięłam głęboki wdech. - Moja odpowiedź brzmi: tak. - uśmiechnęłam się do niego. Ogier uśmiechnął się szarmancko, podszedł do mnie i pocałował z uczuciem. Kiedy tuliłam się do jego piersi, ten wyszeptał do mojego ucha:
Cv: Kocham cię, Sophie. Kocham cię nad życie, bo ty jesteś moim życiem... - zaczął mną delikatnie kołysać. Kiedy tak 'tańczyliśmy" przytuleni do siebie, ogier krzywo postawił złamaną nogę przez co przewrócił się uderzając łbem o ziemię.
S: Cav! - krzyknęłam, przerażona. Uklęknęłam przy nim. Spod grzywy zaczęła cieknąć krew. Na szczęście nie było jej dużo, ale i tak byłam bardzo zdesperowana. Teraz, kiedy on był dla mnie jeszcze ważniejszy prawie się popłakałam. Jednak zamiast szlochać, wstałam i pobiegłam po Diabla.
S: Diablo! - krzyknęłam, wbiegając do groty.
ED: Tak, siostrzyczko? - był całkowicie spokojny.
Dv: Ciociu, co się stało? - wyszedł z kąta.
S: Cavallo... On... Jest ranny! - teraz byłam już załamana. Wiedziałam, że jeżeli brat uleczył go kilka dni temu dzisiaj będzie to dla niego pikuś, ale i tak się martwiłam.
Ogier zmarszczył czoło, ale wziął syna na barana i pobiegł za mną wprost do Cava. Gdy dobiegliśmy razem z synem zaczął pracować przy moim ukochanym.
S: Kiedy się obudzi? - wolałam nie pytać "czy".
ED: Nie wiem. Jak to się stało?
S: No tańczyliśmy...
ED: Tańczyliście?! Tina, on jest w czasie rehabilitacji!
S: To był jeden wolny! - ogier zmarszczył czoło, ale po chwili zrozumiał. Skinął głową, zrobił cienki opatrunek ogierowi i dał mi kilka instrukcji, co zrobić kiedy się obudzi. Niewiele słuchałam, bo w duchu błagałam, żeby Cavallo obudził się jak najszybciej...
<Cavallo?>
Cv: Kocham cię, Sophie. Kocham cię nad życie, bo ty jesteś moim życiem... - zaczął mną delikatnie kołysać. Kiedy tak 'tańczyliśmy" przytuleni do siebie, ogier krzywo postawił złamaną nogę przez co przewrócił się uderzając łbem o ziemię.
S: Cav! - krzyknęłam, przerażona. Uklęknęłam przy nim. Spod grzywy zaczęła cieknąć krew. Na szczęście nie było jej dużo, ale i tak byłam bardzo zdesperowana. Teraz, kiedy on był dla mnie jeszcze ważniejszy prawie się popłakałam. Jednak zamiast szlochać, wstałam i pobiegłam po Diabla.
S: Diablo! - krzyknęłam, wbiegając do groty.
ED: Tak, siostrzyczko? - był całkowicie spokojny.
Dv: Ciociu, co się stało? - wyszedł z kąta.
S: Cavallo... On... Jest ranny! - teraz byłam już załamana. Wiedziałam, że jeżeli brat uleczył go kilka dni temu dzisiaj będzie to dla niego pikuś, ale i tak się martwiłam.
Ogier zmarszczył czoło, ale wziął syna na barana i pobiegł za mną wprost do Cava. Gdy dobiegliśmy razem z synem zaczął pracować przy moim ukochanym.
S: Kiedy się obudzi? - wolałam nie pytać "czy".
ED: Nie wiem. Jak to się stało?
S: No tańczyliśmy...
ED: Tańczyliście?! Tina, on jest w czasie rehabilitacji!
S: To był jeden wolny! - ogier zmarszczył czoło, ale po chwili zrozumiał. Skinął głową, zrobił cienki opatrunek ogierowi i dał mi kilka instrukcji, co zrobić kiedy się obudzi. Niewiele słuchałam, bo w duchu błagałam, żeby Cavallo obudził się jak najszybciej...
<Cavallo?>
Admin widzi wszystko. Kiedy wychodzisz, z kim się spotykasz, kiedy idziesz spać...
~ Daisy
~ El Diablo
~ Sophie
~ El Shafire
~ Daisy
~ El Diablo
~ Sophie
~ El Shafire