K: Tak. - powiedziałem bez zastanowienia. Przecież to oczywiste, że oddałbym za nią życie, gdyby trzeba było.
Po chwili zauważyłem w oczach klaczy iskierki szczęścia.
C: A więc możecie się pocałować. - powiedział, po czym odszedł ze ślubnego kobierca.
Ja delikatnie przytknąłem moje chrapy do jej pyszczka i spojrzałem jej prosto w oczy. Po chwili pocałowałem ją namiętnie, ale delikatnie. Po pocałunku wszystkie konie zaczęły bić brawo, a my odeszliśmy ze ślubnego kobierca, by zostać otoczeni tłumem koni, które chciały złożyć nam gratulacje.
Po chwili zabrałem Daisy do tańca.
<Dai?>
Po chwili zauważyłem w oczach klaczy iskierki szczęścia.
C: A więc możecie się pocałować. - powiedział, po czym odszedł ze ślubnego kobierca.
Ja delikatnie przytknąłem moje chrapy do jej pyszczka i spojrzałem jej prosto w oczy. Po chwili pocałowałem ją namiętnie, ale delikatnie. Po pocałunku wszystkie konie zaczęły bić brawo, a my odeszliśmy ze ślubnego kobierca, by zostać otoczeni tłumem koni, które chciały złożyć nam gratulacje.
Po chwili zabrałem Daisy do tańca.
<Dai?>