K: Daisy, w każdej maści jesteś najpiękniejsza na świecie. - wymruczałem jej do ucha.
D: Wcale nie... - prychnęła.
K: Jeśli znowu zwątpisz w swoją urodę, to zamknę cię w 5-cio gwiazdkowym lochu. - powiedziałem surowym tonem.
D: Dobrze, dobrze. Jestem cicho. - powiedziała przewracając oczami i pocałowała mnie policzek.
K: Kotku, co chcesz robić? - zapytałem klacz.
D: Nie wiem, może popływamy w morzu? - odpowiedziała po chwili namysłu.
K: Dobrze, prowadź. - klacz wyszła, a ja zrównałem się z nią po chwili i szliśmy tak razem stykając się bokami.
D: Kocham cię. - powiedziała.
K: Ja ciebie też.
Po chwili zauważyłem piękną różę, zerwałem z niej kolce i wetknąłem Daisy za ucho.
K: Popatrz, jaki piękny kwiat. - powiedziałem. - Ale nic nie jest i nie będzie piękniejsze od ciebie. Gdyby uroda mogła zabijać miałabyś dożywocie w największym i najbardziej rygorystycznym wiezieniu. Ale za pomocą swojej urody wydostałabyś się stamtąd, a oni próbowali by cię cały czas złapać.
<Daisy?>
D: Wcale nie... - prychnęła.
K: Jeśli znowu zwątpisz w swoją urodę, to zamknę cię w 5-cio gwiazdkowym lochu. - powiedziałem surowym tonem.
D: Dobrze, dobrze. Jestem cicho. - powiedziała przewracając oczami i pocałowała mnie policzek.
K: Kotku, co chcesz robić? - zapytałem klacz.
D: Nie wiem, może popływamy w morzu? - odpowiedziała po chwili namysłu.
K: Dobrze, prowadź. - klacz wyszła, a ja zrównałem się z nią po chwili i szliśmy tak razem stykając się bokami.
D: Kocham cię. - powiedziała.
K: Ja ciebie też.
Po chwili zauważyłem piękną różę, zerwałem z niej kolce i wetknąłem Daisy za ucho.
K: Popatrz, jaki piękny kwiat. - powiedziałem. - Ale nic nie jest i nie będzie piękniejsze od ciebie. Gdyby uroda mogła zabijać miałabyś dożywocie w największym i najbardziej rygorystycznym wiezieniu. Ale za pomocą swojej urody wydostałabyś się stamtąd, a oni próbowali by cię cały czas złapać.
<Daisy?>