K: Witajcie. - powiedziałem. - Czy potrzebujecie czegoś ode mnie?
Ep: Witaj, Kyarze. - powiedziała. - Z El Diablem znaleźliśmy smocze jajo.
K: To prawda, synu?
ED: Tak, tato. - powiedział. - Wiesz, ja chciałbym je zostawić w stadzie. - powiedział nieśmiale, pochylając łeb.
K: Czemuż to? - powiedziałem zdziwiony.
ED: No, byłby naszym towarzyszem, i gdyby były bitwy pomagałby... - zaczął wyliczać.
K: Diablo, wiesz ze to jest niebezpieczne... - powiedziałem.
ED: Wiem! - zdenerwował się.
K: Nie tym tonem! - skarciłem go.
ED: Espano, chodźmy do Dai, bo ojciec to się nigdy nie zgodzi. - powiedział wzdychając i spojrzał na mnie poirytowany.
<Dai, zakończ>
Ep: Witaj, Kyarze. - powiedziała. - Z El Diablem znaleźliśmy smocze jajo.
K: To prawda, synu?
ED: Tak, tato. - powiedział. - Wiesz, ja chciałbym je zostawić w stadzie. - powiedział nieśmiale, pochylając łeb.
K: Czemuż to? - powiedziałem zdziwiony.
ED: No, byłby naszym towarzyszem, i gdyby były bitwy pomagałby... - zaczął wyliczać.
K: Diablo, wiesz ze to jest niebezpieczne... - powiedziałem.
ED: Wiem! - zdenerwował się.
K: Nie tym tonem! - skarciłem go.
ED: Espano, chodźmy do Dai, bo ojciec to się nigdy nie zgodzi. - powiedział wzdychając i spojrzał na mnie poirytowany.
<Dai, zakończ>