K.No raczej potomstwem Daisy.-Powiedziałem po czym zauważyłem że lekko ją tym ranie, więc pocałowałem ją delikatnie w chrapy.
Ch.To takie romantyczne.-Oznajmiła Chan lekko przesłodzonym głosem.-Piękna z was para.
Daisy się zarumieniła a ja wypiąłem pierś z dumy.
Ch.Daisy, połóż się na tym stole.-Wskazała na kamienny stół.
Klacz grzecznie się położyła, i Chanel zaczęła ją badać.
Chwilę później klacz oznajmiła:
-To jak nic ciąża, z Kyarem, oczywiście.Gratulacje dla was obojga.
D.Dziękuję.-Powiedziała cichutko, i podeszła do mnie.Pocałowałem ją drugi raz.
K.Dzięki, Chan, do zobaczenia.-Pożegnałem się z ciemnowłosą klaczą.
Wyszliśmy z groty,na zalaną słońcem polanę.
K.Jak się czujesz?-Zapytałem troskliwie.
D.Dobrze.-Powiedziała.-I bardzo się cieszę.
K.Ja też.-Powiedziałem szczerze.-Bardzo, bardzo się cieszę.Że jestem z tobą,a nie z nikim innym.
W jej oczach było widać łzy wzruszenia.
<Dai?>
Ch.To takie romantyczne.-Oznajmiła Chan lekko przesłodzonym głosem.-Piękna z was para.
Daisy się zarumieniła a ja wypiąłem pierś z dumy.
Ch.Daisy, połóż się na tym stole.-Wskazała na kamienny stół.
Klacz grzecznie się położyła, i Chanel zaczęła ją badać.
Chwilę później klacz oznajmiła:
-To jak nic ciąża, z Kyarem, oczywiście.Gratulacje dla was obojga.
D.Dziękuję.-Powiedziała cichutko, i podeszła do mnie.Pocałowałem ją drugi raz.
K.Dzięki, Chan, do zobaczenia.-Pożegnałem się z ciemnowłosą klaczą.
Wyszliśmy z groty,na zalaną słońcem polanę.
K.Jak się czujesz?-Zapytałem troskliwie.
D.Dobrze.-Powiedziała.-I bardzo się cieszę.
K.Ja też.-Powiedziałem szczerze.-Bardzo, bardzo się cieszę.Że jestem z tobą,a nie z nikim innym.
W jej oczach było widać łzy wzruszenia.
<Dai?>